Wacław Kasprzak, Wojciech Myszka, Jan Skonieczny: Jaki będzie uniwersytet?

2009-10-25 15:09

Kiedy praca dyplomowa studenta staje się podstawą uruchomienia nowej produkcji lub usług…

Z komputerów prof. Wacława Kasprzaka i jego wrocławskich współpracowników wyszedł szczególny dokument pt. „Strategia Rozwoju Badań Naukowych — Regionalna Strategia Rozwoju dla Dolnego Śląska”. Przedstawimy go – w kolejnych odcinkach, jest to bowiem strategia nie tylko dla Dolnego Śląska. To propozycja dla całej Polski.

Uniwersytety europejskie ostatecznie w XIX wieku obok zadań edukacyjnych podjęły szerokie programy badawcze. W wielu wypadkach stały się ośrodkami intelektualnymi o bardzo szerokim zasięgu i niezwykle głębokim wpływie. Praktycznie cały rozwój nauki XIX i XX wieku zawdzięczamy nauce uniwersyteckiej. W jednym z najsławniejszych uniwersytetów, w Cambridge na przykład, pracowali między innymi – po Newtonie - Darwin i Rutheford. Do dziś utrzymał on tak znaczącą pozycję - z obecnością w swoich murach wielu luminarzy współczesnej nauki. To co obecnie według wszelkich prognoz ma kształtować rozwój bioinżynierii i medycyny, pojawiło się właśnie tam, gdzie odkryto kod genetyczny.

W XX wieku wiele państw zdecydowało się na rozbudowę potencjału badań, tworząc państwowe instytucje badawcze, najczęściej starając się jednak powiązać je z ośrodkami akademickimi. Zakładano bowiem, że rozbudowane badania pozwolą uniwersytetom osiągnąć wysoki poziom kształcenia. I tak na przykład we Francji ośrodki badawcze CNRS lokowano w wielu wypadkach wręcz na uniwersytetach. Podobnie - w NRF. W przypadku strategicznych dla danego państwa badań i prac rozwojowych tworzono podporządkowane rządowi agencje jak na przykład NASA w Stanach Zjednoczonych. Co nie doprowadzało do izolacji uniwersyteckich placówek od administrowanych przez te agencje badań, wręcz przeciwnie, poważną ich część prowadzi się nadal na uczelniach, przy czym kierujący nimi uczeni zwolnieni są z obowiązku administrowania całym programem. W ten sposób przy świadomym lokowaniu dużych nakładów w badania zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak również w Europie, ukształtowała się czołówka uniwersytetów odgrywających kluczową rolę w życiu naukowym i systemach edukacji.  

By zilustrować, czym są  te placówki, przedstawimy dane o dwóch czołowych we wszystkich rankingach – Massachusetts Institute of Technology i University of Cambridge. Obie uczelnie mają za swój program rozszerzanie wiedzy oraz kształcenie przyszłych uczonych i twórców, w przypadku MIT również twórców technologii. MIT ma niecałe 11 tysięcy studentów z równym w przybliżeniu podziałem na trzy stopnie kształcenia (odpowiadające studiom licencjackim, magisterskim i doktoranckim), Cambridge 15,5 tysiąca, w tym 4,5 tysiąca na studiach magisterskich. Obie uczelnie zatrudniają wyśmienitych uczonych o światowej renomie. W swej historii Cambridge miało 74 laureatów nagrody Nobla, MIT 73, przy czym aktualnie pracuje ich piętnastu. 24 laureatów to byli absolwenci MIT. Dodać warto, ze stosunek liczebności pracowników do liczebności studentów w obu przypadkach bliski jest 1:2. Cambridge zatrudnia 3800 uczonych i 2700 pracowników w usługach dla  badań i dydaktyki. Potencjał naukowy uniwersytetów uzupełniają studenci studiów doktoranckich i post doktoranckich. Ci ostatni stanowią 27 % pracujących na uniwersytetach uczonych. Akademicki świat nauki to niezwykle ciekawa mieszanka ludzi różnych kultur i nacji, 28% doktorów urodziło się poza USA, w naukach ścisłych i inżynierii procent ten wynosi aż 47. Temu właśnie między innymi przypisuje nadzwyczajną  kreatywność, która cechuje absolwentów uczelni amerykańskich.

Te dane charakteryzują  ścisłą czołówkę uczelni amerykańskich i europejskich. Stwierdzić  można, że osiągnęły one wręcz perfekcję w realizacji celów przyjmowanych dla uniwersytetów 2-iej generacji. Przy czym ten wysoki poziom badań i kształcenia osiągnięto juz w połowie XX wieku. W uniwersytetach amerykańskich w poważnym stopniu dzięki wojennej emigracji uczonych z Europy, a w latach powojennych też dzięki otwarciu uczelni USA dla obcokrajowców, a także dla studentów obcokrajowców i ich wspomaganiu finansowym w procesie kształcenia. Servan-Schreiber określił to drenażem mózgów. Dzięki temu amerykańskie uczelnie dysponowały nie tylko rodzimymi talentami, lecz korzystały praktycznie z uzdolnionej młodzieży z całego świata.

Stosowano tez wszędzie zasadę  wczesnego startu w działalności badawczej, startu już w procesie nauczania, włączając studentów do zespołów badawczych. Warto tu dodać, że nie był to wynalazek amerykański, zasadę  wczesnego startu podali jako jedno z dziesięciu przykazań polscy matematycy ze „Szkoły Lwowsko-Warszawskiej” i utrzymali ją w powojennym Wrocławiu, tworząc tu „Wrocławską Szkołę” zastosowań. Akademicki ośrodek lwowski miał też porównywalne z czołówką uniwersytecką osiągnięcia w kształceniu uczonych. Zasilili oni po wojnie wiele uczelni w Polsce, a także już w czasie wojny program Manhattan i akademickie życie USA. Szkoła Lwowsko-Warszawska wprowadziła jeszcze jedną innowację, a mianowicie metodologiczne tyczenie programu badań (program Zygmunta Janiszewskiego). Powszechnie jest to dziś realizowane w badaniach akademickich. Metodologię dla celów planowania badań rozbudowano znacznie, obok metody morfologicznej, którą wykorzystał Janiszewski, stosuje się dziś badanie tak zwanych „gorących frontów badań” oraz prognozy. Jest to czwarty element, kształtujący życie współczesnych uniwersytetów, wykorzystuje się go nie tylko w planowaniu badań, ale i w strategiach edukacyjnych.

Publikowane prognozy - szeroko rozpowszechniane, również poprzez Internet - wywierają wpływ na tych, którzy mogą zajmować się kształtowaniem strategii edukacyjnych i innowacyjnych (na wszystkich szczeblach sterowania procesami gospodarczymi), ale odgrywają też olbrzymią rolę:

  • w kreowaniu współpracy między instytucjami i osobami reprezentującymi gospodarkę, uniwersytety i organizacje rządowe,
  • w upowszechnieniu wiedzy w skali społecznej i stymulowaniu zainteresowania przyszłością.  

Przeprowadza się rozeznanie prognostyczne, wciągając w nie szerokie grono ekspertów z ośrodków naukowych i przemysłowych, co sprzyja wymianie informacji i poglądów. Publikacja prognoz ze znakomitymi często komentarzami wybitnych specjalistów (opracowania japońskie) ma olbrzymie znaczenie edukacyjne, szczególnie dla młodzieży stojącej przed wyborem kierunku studiów i kariery zawodowej.

Tak więc renomowane uniwersytety osiągnęły swoje pozycje dzięki przywiązywaniu ogromnej wagi do oryginalnych badań, których celem nie są stopnie naukowe, lecz poznanie. Polscy matematycy tę praktykę podnieśli do roli jednej z zasad życia akademickiego. Stopnie naukowe i kariera maja być wtórnym efektem pracy naukowej, a nie jej celem. W dyskusji nad relacjami miedzy młodymi i starszymi pracownikami naukowymi, prowadzonej we Wrocławskim Towarzystwie Naukowym, profesor Edward Marczewski określił ich ideał w tak zwanej „zasadzie szkoły naukowej”: „tradycyjną relację uczeń-mistrz zastępuje się inną uczeń-szkoła. Zgodnie z nią duchowe ojcostwo okazuje się podzielne i dostępne także dla bardzo młodych”. Narzuca ta zasada też organizację uczelni, wykluczającą sztywne podporządkowania i hierarchiczne struktury, a preferującą spontaniczne formowanie się zespołów, w których „współpraca polega na: wspólnym zapoznawaniu się z rezultatami obcymi, komunikowaniu sobie nierozstrzygniętych zagadnień, dzieleniu się niegotowymi pomysłami, na szybkim prezentowaniu osiągniętych rezultatów najbliższym specjalistom, a potem szerszym kręgom słuchaczy, i na współdziałaniu w redagowaniu prac.

Mówiliśmy tu o prognozach, opracowanych na zlecenie różnych agencji rządowych, a nie o przewidywaniach opracowywanych na rzecz korporacji. Taka prognoza musi być już potwierdzona w fazie projektów badań, bez tego trudno liczyć na ich finansowanie. Renomowany uniwersytet to także ten, który nie ma problemów z finansowaniem prowadzonych badań, bo naturalnym wodzem zespołu staje się w nim uczony, inicjujący jego badania i zdobywający na nie środki, a co więcej - umiejący powiązać projekt badań z procesem dydaktycznym. Gwarantuje to bowiem nieograniczoną rozbudowę potencjału zespołu naukowego, tworzonego ad hoc do zadań, dla których uzyskano środki. Uniwersytet posiada w końcu elastyczną strukturę, bowiem ani uczeni, ani adepci zawodu nie są podporządkowani sztywnym hierarchicznym strukturom, jedyna narzucona więź dotyczy obrony prac kwalifikacyjnych przed gronem specjalistów reprezentujących daną, szeroko rozumianą dyscyplinę nauki. Udział w zespołach badawczych młodych adeptów nauki, nie skrępowanych doświadczeniem i rutyną zapewnia odwagę w formułowaniu celów badań. Niezwykle też korzystnie działa wielokulturowość zespołów badawczych i studiującej młodzieży. W jednym miejscu spotykają się bowiem różne szkoły myślenia, umysły ukształtowane nie tylko przez różne kultury, ale i różne systemy edukacji. Poza rezultatami w sferze badań i edukacji daje to też wychowanie w duchu tolerancji i otwartości na nowe idee i poglądy.

Richard Florida w swej popularnej książce, zatytułowanej „Powstanie kreatywnej klasy”, wyraża pogląd, że koncentracja twórczych indywidualności wiąże się z respektowaniem przez społeczność tak zwanego „modelu trzech T”, oznaczającego Technologię, Talent i Tolerancję. Uniwersytety nastawione innowacyjnie, skupiające utalentowaną młodzież i tolerancyjne, spełniają więc te kryteria, mało tego - staja się źródłem kreatywności. Można tez powiedzieć,że miejsca tudzież instytucje, charakteryzujące się dużym zróżnicowaniem i otwartością kulturalną, przyciągają  twórcze indywidualności. Problemem kreatywności zainteresowała się  bardzo Unia Europejska. Zleciła studia nad jej zrozumieniem i pomiarem, by móc ocenić odpowiednie zdolności, przejawiane przez lokalne społeczności. Sądzi się, że kreatywność cechuje się jednoczesnym łączeniem trzech zdolności - postrzegania problemu w nowy sposób, analitycznego rozpoznania jego wartości i umiejętności przekonania innych o wartości danej idei.

W drugiej połowie XX wieku uniwersytety w coraz większym stopniu podejmowały zadania interesujące gospodarkę narodową. Czołówka uniwersytetów amerykańskich od lat uczestniczy nie tylko w badaniach podstawowych, ale podejmuje się też prac rozwojowych, wykorzystując na ten cel około 14% nakładów budżetowych. Wzrasta też bezpośrednie finansowanie badań przez ugrupowania przemysłowe i biznes. Uniwersytety stają się też centrami, ogniskującymi działalność innowacyjną i stymulującymi powstawanie „klastrów” małych i średnich przedsiębiorstw wyspecjalizowanych w wyrafinowanych technologiach. Jak podaje Wissema, w 1983 r. Cambridge tworzyło jeden z trzech w Wielkiej Brytanii „klastrów” nowych spółek z setkami małych przedsiębiorstw specjalizujących się w wysokich technologiach, w większości założonych przez uczonych z Uniwersytetu. W 2006 roku tych spółek było już 3000.

Zainteresowanie uniwersytetów współpracą z przemysłem zbiegło się w czasie z przemianami w gospodarce, która po II wojnie światowej jest coraz bardziej zainteresowana osiągnięciami naukowymi. Widzi w niej podstawę konkurencyjności. Badania stosowane i rozwojowe wyraźnie nastawiają się na umacnianie pozycji rynkowej danej firmy. Badania są więc integralną częścią strategii przemysłowej i częścią strategicznego zarządzania firmą. Dla małych firm ścisłe powiązanie z ośrodkiem akademickim stwarza szanse uprawiania strategii rozwojowych. Stąd innowacyjne pomysły pracowników nauki znajdują natychmiastowy odbiór, lub też sam pomysłodawca zakłada przedsiębiorstwo. Wręcz idealnym rozwiązaniem jest praca dyplomowa studenta, stanowiąca podstawę uruchomienia nowej produkcji lub usług. W programach studiów duży nacisk kładzie się na wyposażenie studentów w projekty innowacyjnych wyrobów i przedsięwzięć. Wokół też uniwersytetu skupia się cały szereg firm, usług, w tym finansowych, wyspecjalizowanych w pomocy dla powstającego i rozwijającego się biznesu. Same uczelnie tworzą też specjalną infrastrukturę o podobnym przeznaczeniu. W wielu przypadkach dostosowuje się administrację uniwersytetu do nowych funkcji, powołując doświadczonych menedżerów przemysłowych na wysokie stanowiska w zarządzaniu szkołą. Tak na przykład w Cambridge stanowisko wicekanclerza objął w 1996 roku szef pionu badań i rozwoju w IBM. Uniwersytet wstępuje więc na globalny rynek, nastawiając swe badania, proces usług i dydaktykę na działalność innowacyjna. Zdaniem Wissemy jest to symptom rodzenia się uniwersytetu trzeciej generacji.

Uniwersytet tej generacji ma zsynchronizowany z potrzebami rozwijania przedsiębiorczości system edukacji zaczynający się fazą podstawowego kształcenia technologicznego, które przechodzi w badanie projektu nowej technologii, stwarzającej szanse uruchomienia biznesu. W procesie tworzenia strumienia nowych technologii, a następnie generacji nowych przedsiębiorstw (tak zwanych techno-starterów) uczestniczy kadra i wszyscy studenci uniwersytetu. Uniwersytet podejmuje się wiec nowej funkcji, to jest komercjalizacji swej działalności, wyprowadzając ją w fazie realizacji poza mury uczelni.

Wacław Kasprzak, Wojciech Myszka, Jan Skonieczny

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Tematy do dyskusji: Wacław Kasprzak, Wojciech Myszka, Jan Skonieczny: Jaki będzie uniwersytet?

Data: 2009-11-01

Dodał: Byly Student

Tytuł: Niesamowite

Niesamowite, bo wlasnie widze serie artykulow moich opiekunow studiow ITS w Studiu Opinii. Prof. Kasprzak zawsze mial ciekawe spojrzenie na swiat! Uczyl nas tez dystansu do studiowania. Wtedy czlowiek tego nie docenial! A jego ulubiona mysl podczas zajec: "mezczyzna madrzeje po 40stce, jesli wogole sie to jemu w zyciu zdarza". pozdrawiam

Clicky Web Analytics