Wartości

2009-06-26 17:45

Kiedy słyszę czcigodną osobę duchowną, upominającą się o szacunek wobec wartości chrześcijańskich, i okazuje się, że chodzi jej o Dziesięcioro Przykazań, a to żadnej z obecnych osób duchownych nie razi, zaczynam podejrzewać, że sporą część naszego duchowieństwa wypadnie dopiero nawrócić na chrześcijaństwo. Do tej pory zdawało się jasne, że to Jezus z Nazaretu stworzył najpiękniejszą, najbardziej humanistyczną ze wszystkich religii świata, a nie Mojżesz, monoteista nieco okrutny. Teraz pojawiają się wątpliwości, czy po nauki moralne sięgać mamy do Ewangelii, czy do Starego Testamentu, do tej wspaniałej literatury, zwłaszcza w XVI-wiecznym przekładzie ojca Wujka, ale dalekiej od uczuć ludzkich, z Jahwem, który przedłużył światłość dnia, by Jozue mógł do nogi wyrżnąć Amorytów. Dziesięcioro Przykazań było prawem plemiennym; tabu „nie zabijaj” obejmowało swą ochroną tylko współplemieńców. Choć broń Boże lekceważyć mądrość starożytnego, „Mojżeszowego” prawa – rozróżniało winę umyślną od nieumyślności, czego Europa nauczyła się dwa i pół tysiąca lat później. Dzięki, chyba, Staremu Testamentowi… 

Dziś upowszechniana w Radiu Maryja Święta Nienawiść niepewnym czyni, kto ma być wzorem - Ukrzyżowany, czy ci, co krzyżowali. Może więc warto Pana-Jezusowe innowacje  wynalazki moralne, społeczne i polityczne, tak, polityczne, jednak przypominać, te wartości chrześcijańskie, z dawna nie wymieniane… Równość ludzi i szacunek dla nich bez względu na rasę, klasę i wiarę, prawo do wolności, no i dobroć, nie buddyjska, a czynna, pomocna, opiekuńcza, życzliwość, tolerancja i miłosierdzie, zdolność miłosierdzia, wyrozumiałości, a także - delikatności. Oraz – przyzwoitość. Tak nie dużo? Tak wiele! Toż to przewrót. Jak wtedy, tak dzisiaj… I to On kazał szukać Boga w innym człowieku – „to, co zrobiliście najmniejszemu z was, mnie zrobiliście”. A nasz Paweł Włodkowic w XV wieku tłumaczył soborowi w Konstancji, że poganie też ludzie, też mają prawo do własnego państwa i do szacunku – jak dzisiejsi „poganie” mają prawo do swoich poglądów i do szacunku. Nikogo ani mieczem, ani prawem nawracać nie lza. 

Dziś, kiedy zakon redemptorystów przekształcił się w partię polityczną z własnym wodzem i ma swoje komórki partyjne w parafiach poza strukturą kościelną, kiedy episkopat czuje się upoważniony wskazywać, jak należy finansować telewizję publiczną (!), wszystko jest możliwe. Kościół nie takie rzeczy przeżył, ale daleko zabrnęliśmy: chrześcijaństwo zaczyna się obracać w religię seksualną, a nauki społecznej Kościoła duchowieństwo po prostu nie zna, nie zna encyklik społecznych i nie próbuje tchnąć w masy pracowników ambicji współwłasności i współodpowiedzialności za przedsiębiorstwo – co sugerowali tak znani socjaliści, jak Pius XI i Ronald Reagan. 

Za czasów Jezusa stosowano i środki zapobiegające ciąży, i sztuczne poronienia, ale Jezus nie odezwał się o tym ani słowem, bo sprawy między kobietą a mężczyzną nie nadawały się do publicznego roztrząsania, z uwagi na delikatność tematu. Cała dzisiejsza walka z zapłodnieniem in vitro, faktycznie - walka z rozrodczością Polaków, nie zna miłosierdzia wobec pragnienia dziecka, operując banialukami obcymi teologii! Wiadomo, że na jeden zarodek, z którego urodzi się człowiek, przypada ileś tych, które zginą w trybie naturalnym, nawet niezauważanym. Nie są to „ludzie”, istoty, którym by nawet najambitniejsza teologia mogła przyznać dusze. Kościół nigdy nie chrzcił i nie grzebał w kościelnym trybie niczego nie urodzonego, spór, od której chwili można płodowi przyznać duszę, nigdy nie dawał się rozstrzygnąć. Zasada rzymskiego prawa spadkowego „nasciturus pro iam nato habetur”, mającego się urodzić traktuje się jak już urodzonego, o duszy nie przesądzała. 

Nikt się nie liczy z wrażliwością młodzieży na kłamstwo i hipokryzję. Nikt nie pyta, dlaczego tyle najinteligentniejszej młodzieży w kraju powszechnego katolicyzmu odwraca się od Kościoła. Czy aby to jedynie wina postępującej sekularyzacji życia we współczesnej cywilizacji? Może to nie dociera do hierarchów i do Watykanu, ale słyszę to i ja, i moi przyjaciele, szeregowi księża świeccy. Dla młodych ludzi jest absurdem, humorystycznym absurdem, kiedy ludzie, wyrzekający się życia seksualnego, chcą regulować życie seksualne innych. Jest wedle tych młodych ludzi amoralne, kiedy ludzie nie utrzymujący rodzin, wolni od obowiązków ojcowskich, wzywają do zakładania rodzin i wyrokują o nich. Ta młodzież wie, że celibat wprowadzono 900 lat temu w imię ochrony dóbr kościelnych, wie, że św. Paweł wymagał od biskupów, by każdy z nich był wzorowym, dobrym mężem i ojcem; to młodzi ludzie zwracają uwagę, że innym wyznaniom chrześcijańskim małżeństwo i rodzina nie przeszkadzają w posłudze duchownej. Nie ukrywam i ja, że wielekroć, przyglądając się moim przyjaciołom duchownym, ludziom z kościami dobrym i serdecznym, konstatuję, pół żartem, choć na dobrą sprawę bynajmniej nie żartobliwie, ilu to dzieciom nie dane jest mieć tak wspaniałych ojców… Trzydziestu tysięcy w skali kraju. Jeśli nie najlepszych, to na pewno świetnych ojców ze stu tysięcy dzieci. 

Ale najgorszy ze wszystkiego jest brak poczucia humoru.

Tematy do dyskusji: Wartości

Data: 2009-07-02

Dodał: Katarzyna Orłoś

Tytuł: Wartości mi podobne!

Jestem wprost zachwycona tym, że mnie albo diabeł pokusił albo Siła Wyższa zagnała na pańską stronkę! :) Coś wspaniałego a ten tekst w szczególności, bo po mym torze myślenia stworzon! Będę tutaj stałym gościem! :)

Pozdrawiam serdecznie!

Data: 2009-07-01

Dodał: Piotr Skulski

Tytuł: Rip van Winkle? W żadnym razie...

Dawno już nie czytałem polskiej publicystyki - ale pechowo zacząłem powrót do lektury. Panie i Panowie, jest tyle nieruszonych tematów, wykraczających poza zaklęty krąg partyjno-państwowo-kościelny! Dziecięciem będąc, wychowywałem się na Pana Redaktora tekstach z Życia i Nowoczesności i Przekroju, potem na Pana książkach (Zaczytane "Skąd przychodzimy" leży na stole - czy Pan rozwijał ostatnio temat Nowej Przeszłości? Jestem bardzo zainteresowany.) i nie umiem uznać wyższości Zaklętego Kręgu nad sprawami, które są znacznie bardziej fundamentalne: wolności, odpowiedzialności, samoorganizacji, świadomości istnienia życia poza obowiązującymi koleinami pojęciowymi. Pozwólmy umarłym grzebać swoich umarłych - my żyjmy.

Pozdrawiam, nieco wzburzony.

Piotr Skulski

P.S. A z tym buddyzmem, to Pan Redaktor raczył popełnić gafę - i to nie towarzyską, a poznawczą. Jakem wolnomyśliciel, sięgnąłem aż do chrześcijańskich korzeni, aby wybaczyć.

Data: 2009-06-27

Dodał: hazelhard

Tytuł: Dekalog- wersja oryginalna

Ośmielam się przypomnieć jedno z przykazań oryginalnej (czyli tej, co Mojżesz dostał od Boga) wersji Dekalogu:

4Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią!
5Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą.
6Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.

Data: 2009-06-27

Dodał: Jerzy Maciejowski

Tytuł: Panie Stefanie Bratkowski!

Świetny tekst. Cieszę się, że tu zajrzałem.

Data: 2009-06-26

Dodał: Marcin Fedoruk

Tytuł: Jeśli można

Ośmielę się zadać Panu dwa pytania:
1. Czy przeciwstawia Pan "dobroć buddyjską" dobroci "czynnej, pomocnej, opiekuńczej (...)"? Jeśli tak, chciałbym wiedzieć dlaczego.
2. Napisał Pan, że Jezus nie poruszał "spraw między kobietą a mężczyzną (...) z uwagi na delikatność tematu". Czy to aby nie odgadywanie motywacji? Co pewnego można na ten temat powiedzieć?
Proszę nie odbierać tych pytań jak krytyki, nie mam takiej intencji.
Pozdrawiam serdecznie.

Wyszukiwanie

Obiecujemy starać się spełniać to oto piękne wezwanie:

Panie zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu




Od redakcji 

Redakcja uprzejmie informuje, że wszystkie opublikowane w witrynie artykuły mogą być komentowane wyłącznie za zgodą Autora tekstu. Stosowny odnośnik do zbiorczej strony na korespondencję jest pod każdym artykułem, którego Autor nie życzy sobie komentarzy "pod spodem". Komentarze nie są cenzurowane merytorycznie, jednakże  sformułowania rasistowskie i antysemickie oraz wulgaryzmy i drastyczna "mowa nienawiści" są usuwane. Nie przyjmujemy komentarzy ani listów anonimowych (minimum jawności: podanie nazwiska i adresu piszącego do wyłącznej wiadomości redakcji). 

Osoby, pragnące na naszych łamach opublikować artykuł, proszone są o nadsyłanie dokumentów w postaci edytowalnej (czysty tekst lub dokumenty Worda albo OO) na adres studioopinii@gmail.com. Pod tym samym adresem prosimy kierować wszelkie uwagi o witrynie i listy do redakcji.

Informujemy uprzejmie, że ta witryna nie jest blogowiskiem, lecz redagowaną gazetą internetową.

Nieliczna redakcja zmuszona jest do wyboru licznie nadsyłanych tekstów i nie jest w stanie każdorazowo uzasadniać decyzję nie wykorzystania nadesłanej propozycji. Decyzja z praktycznych względów musi być ostateczna i nieodwołalna, dyskusji na ten temat nie zdołamy prowadzić.

Redakcja zastrzega sobie prawo zmian formalnych w zaakceptowanym do publikacji tekście, w szczególności dodania śródtytułów, zmiany tytułu, koniecznych zmian stylistycznych, gramatycznych i ortograficznych oraz doboru ilustracji – z braku czasu i mocy przerobowych - bez uzgadniania z Autorem. Redakcja zobowiązuje się nie wypaczać myśli Autora.

 

 

 

 

Ernest Skalski poleca swój esej

BIEDNI I BOGACI III RP

 

Nowa pozycja: esej Mirosław Malcharek: 

Apage, satanas

Z notatnika amatora-egzorcysty

Clip to Evernote