Wody!
Tytuł jak przed laty, ale jesteśmy coraz bliżej dramatu wodnego. Bzdury się mnożą. Kto pozwolił głębić kopalnię odkrywkową parę kilometrów od Gopła, która zniszczy nie tylko jezioro, ale wysuszy okolice na odległość wielu kilometrów? Kto pozwolił przedsiębiorczemu idiocie dowiercić się do solanek i zrzucać je gdzie popadnie, by skaziły wody gruntowe na odległość paru kilometrów? Upływ czasu niewiele zmienił. 38 lat temu „Życie i Nowoczesność” próbowało zainteresować władze państwa (takiego, jakie było) gospodarką wodną. Już wtedy byliśmy w Europie u końca w statystyce zasobów wody. Powstał wprawdzie plan „Wisła”, zbudowano zaporę we Włocławku, ale na tym się skończyło. Energetyka węglowa przy wsparciu protestami „ekologów” przemogła zdrowy rozsądek. Paradoks: to „Życie i Nowoczesność” pierwsze po prof. Leńkowej ruszyło w obronie środowiska naturalnego. Tymczasem jego dzisiejsi obrońcy nadal nie rozumieją prostej prawdy, że „bez wody nie ma przyrody”. I jest coraz bardziej sucho. Coraz bliżej racjonowania wody.
Nasze wody płynące w ponad 95 %, także te z wielkich wezbrań, schodzą bezproduktywnie do Bałtyku. Nie mówi się o ich retencjonowaniu, czyli gromadzeniu w zbiornikach, dużych i małych. Pojawiło się za to kłamliwe hasło, aplikowane Unii Europejskiej – „dzika Wisła”, choć Wisła jest rzeką przez człowieka zdegradowaną, z zapadłym dnem, często z zarośniętym korytem między wałami, i tak dalekimi od pierwotnych brzegów. „Obrońcy” Wisły zwalczali polską metodę regulacji rzek, która nie cembruje brzegów, nie prostuje biegu rzeki, a przeciwnie, pomaga (tanio!) rzece regulować się samej w jej naturalnych meandrach (bada się procesy korytowe, czyli jak rzeka zbiera i osadza rumowisko, potem w odpowiednich miejscach wstawia się tzw. „ostrogi” i gdzieniegdzie umacnia brzegi kamieniami lub płytami, które porastają zielenią). Niestety, dr Janusz Wierzbicki, ojciec rewelacyjnej metody, nie dożył czasu, gdy interesuje się nią cały dosłownie świat.
Obrońców środowiska naturalnego nie interesuje odrodzenie małych spiętrzeń wodnych, podnoszących poziom wód gruntowych. Mój sojusznik poznański, prof. Janusz Gołaski, zidentyfikował w Wielkopolsce 1500 lokalizacji zamarłych młynów, potem i setki w dalszych okolicach, wydał ich atlasy – to wszystko były małe spiętrzenia, zbiorniki wody; dziś i miejsca dla małych elektrowni wodnych, takich od 30 do 300 kW. Walczyło o nie własne ich stowarzyszenie pod przywództwem innego mojego przyjaciela, Mariana Hoffmana. Wedle naszej oceny miejsc takich w Polsce mamy około trzydziestu tysięcy, razem blisko trzy tysiące megawatów energii do lokalnego wykorzystania. Skromna Jeziorka, płynąca przez podwarszawski Konstancin, na tak płaskim Mazowszu, zatrudniała dwadzieścia młynów!
Nie wystarczy pomagać rzekom. W Polsce trzeba je spiętrzać. Nie jakimiś wielkimi zaporami. Tamami średniej wielkości, bez zagrożeń. Ale – wieloma. Nie chodzi jedynie o rezerwy energii „czystej” i odnawialnej, które można oceniać na sześć do ośmiu tysięcy megawatów (bez elektrowni jądrowych). Chodzi o podniesienie poziomu wód gruntowych na nizinach polskich. I to wszędzie – Kujawy, kiedyś płodna kraina czarnoziemu, wysychają, Nieszawa spiętrzyłaby wodę nie tylko dla ochrony tamy we Włocławku. Także kaskada dolnej Wisły - dla pszennych gleb w pradawnej dolinie rzeki (szczegóły w znakomitym, sprzed 13 lat, „Atlasie uwilgotnienia gleby w Polsce” szczecińskiej Akademii Rolniczej). Plus – poldery, do których można by odprowadzać kanałami powodziowe nadmiary wody, skoro naturalne poldery obróciliśmy w osiedla mieszkaniowe. No i spiętrzenia cieków górskich – nie koniecznie na miarę stu kilkudziesięciu megawatów Soliny; starczą kaskady spiętrzeń w dolinach takich jak kanion Raby, w którym ledwie szosa się mieści.
Możemy budować już, zaraz. Szybko jak dawniej w USA Henry Kaiser. Przy tańszych dziś stali i cemencie. Projekt zapory w Nieszawie jest gotowy. Z przepławkami dla ryb - byle ryby chciały płynąć w górę brudnej rzeki. Przekonajmy Unię Europejską, że Polsce trzeba środków na budownictwo wodne, a nie mitu „dzikiej Wisły”, kiedy kraj wysycha. I kiedy wysycha zatrudnienie.
Można by wreszcie pomyśleć o transporcie wodnym – Niemcy wożą wodą 20 % swojego tonażu (o ileż taniej!), my ułamki procenta. W Niemczech rzeki płyną równolegle i Niemcy pobudowali 6600 km kanałów dla ich połączenia. My nie zadbaliśmy nawet o polską tanią regulację, by uspławnić rzeki o nieporównywalnie tańszych możliwych połączeniach.
Być może uda się tu, w „Studiu Opinii”, spotkać ze sobą fachowców od gospodarki wodnej, od energetyki i obrońców środowiska naturalnego. Z leśnikami na dodatek. Poprze nas na pewno świetny miesięcznik „Gospodarka wodna”. Najpierw - rozmawiajmy.
Po co leśnicy? To las gromadzi wodę, a hektar lasu liściastego produkuje na dobę ok. 700 kg tlenu, na dobowe oddychanie 2,5 tys. osób. Próbowałem ongi, póki miałem gdzie, zainicjować ruch przyjaciół lasu, by wybrali sobie w porozumieniu z leśnikami jakieś kwartały lasu i dbali o ich odśmiecanie, o usuwanie wiatrołomów, karmiących korniki, o opiekę nad mrowiskami, itd. Ale i to nie dosyć. Lasy trzeba sadzić. Lasów nie mamy nawet na 30 % powierzchni kraju. A trzeba oddychać.
Tagi:
O nas...
Od lewa do prawa - stale aktualizowany przegląd politycznych i naukowych wydarzeń krajowych oraz wybór felietonów dziennikarskich. The World Opinion - stale aktualizowany przegląd wydarzeń i opinii światowych (ang.).
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Znajdziesz nas także pod adresami:
studioopinii.org
studioopinii.net
studioopinii.eu
studioopinii.com
oraz (zawsze czynny):
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści".
Większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
|
POLECAMY |
|
|
|
|
|
|
|
|
Stale publikują m. in. |
|
| Stefan Bratkowski | |
| Roma Przybyłowska | |
| Ernest Skalski | |
|
Andrzej Lubowski (USA)
|
|
|
|
|
| Mirosław Malcharek | |
|
Bogdan Miś |
|



W tej - czyli lewej - szpalcie znajdziecie zawsze charakterystyczny kolaż-rysunek Mirka Malcharka, który stanowi swoiste wrota do kolejnego jego komiksu (?) politycznego. Nowość co tydzień!




