Wspólny język

2011-08-09 16:41

Jak długo na Wawelu
Zygmunta bije dzwon,
tak długo nasza Wisła
zwyciężać będzie wciąż.
Zwycięży Orzeł Biały,
zwycięży Polski Lud,
zwycięży nasza Wisła,
bo to krakowski klub.

Taką oto pieśń śpiewają podczas meczów kibice klubu piłkarskiego „Wisła” zwanego też „Białą Gwiazdą”. Oglądałem niedawno w telewizji występ piłkarzy krakowskich, a że zagorzałym kibicem nie jestem, toteż refleksji kilka na temat piłki naszej do głowy mi przyszło.

Pierwszą mi nasunął komentator telewizyjny stwierdzając, że kapitan drużyny Sobolewski nie może stworzyć w drużynie platformy zwanej „wspólnym językiem” sugerując, że jest to zespół indywidualistów i każdy wie swoje, a trener Holender też nie wypadł sroce spod ogona. Ja myślę, że przyczyna jest prostsza. Na boisku w „Wiśle” grało dwóch Polaków (oprócz kapitana jeszcze Wilk), a reszta towarzystwa pochodziła z całego świata. Musiałby stworzyć Lewandowski nowe esperanto, żeby dogadać się mogli Argentyńczyk, Brazylijczyk, Estończyk, Serb, Czech, Polak i jeszcze paru innych.

Jak się ma fraza hymnu „Wisły”: „zwycięży polski lud” do obecnego składu zespołu? Co to będzie, kiedy krakowski zespół zagra kiedyś w Lidze Mistrzów z drużyną niemiecką, w której gra trzech Polaków (jest taki).

Pamiętam czasy, kiedy wiadomo było, że Lubański gra w „Górniku”, Deyna w „Legii”, Lato i Szarmach w „Stali” a Boniek na Widzewie. Niemiecki kibic natychmiast odpowie, gdzie grają Podolski i Klose. Nasza zbieranina tak często zmienia swoją zawartość, że pozostaje tylko sama nazwa klubu. Wyjątkiem jest trener „Śląska” Lenczyk, który po latach wrócił z sukcesem do swojego zespołu.

Największym biznesem dla właściciela klubu piłkarskiego jest u nas sprzedaż zawodników. Kupujemy Estończyka za kwotę x, on strzela trzy gole w europejskich pucharach i sprzedajemy go za 5x. Dzisiaj klub piłkarski przypomina supermarket. „Kogo kupujemy, a kogo sprzedajemy”, to jest najważniejsze pytanie przed sezonem. Wyobraźmy sobie bogatego ruskiego, któremu by tak odbiło, że kupiłby klub „Mazur” Karczew, wyrzuciłby wszystkich obecnych graczy, kupił na wyprzedaży kilkunastu trochę lepszych i natychmiast uzyskałby awans do wyższej ligi – po roku zwalnia tych, bierze lepszych i po czterech latach zostaje Mistrzem Polski. Po co mu to – nie wiem, ale jest to możliwe i nie takie znowu drogie.

Wyczytałem ostatnio, że „Real” Madryt ma przez dwa miesiące obrót równy rocznemu budżetowi całej polskiej piłki nożnej. Oni mają przychody z reklam, z biletów i transmisji telewizyjnych oraz też trochę pewnie z transferów, (czyli normalnie). Na ostatnim międzynarodowym meczu „Legii” było 23 tys. widzów - czyli trochę więcej niż pół stadionu. Co by się musiało dziać, żeby cały stadion był ful? A tuż obok już stoi o 50% większy NARODOWY – najdroższy stadion świata i też będzie czekał na kibiców.

Żyjemy nadzieją, że przynajmniej na tym stadionie zdobędziemy tytuł Mistrzów Europy. Trener Smuda (czyni cuda – to teraz modne) ściąga do kadry nowych Polaków z całego świata. Boję się, że kadra nasza niedługo będzie przypominała „Wisłę” i pan Franciszek będzie miał podobnie jak kapitan Lewandowski jeden problem: jak znaleźć WSPÓLNY JĘZYK.

tadeusz@drozda.pl

Miejsce na dyskusję

Data: 2011-08-10

Dodał: yatomek

Tytuł: o tam, takie

Ich wspólny język to Euro. Liczony w tysiącach. Wypłata co tydzień. A pan kapitan to Sobolewski . Lewandowski gra dla Niemca!

Wyszukiwanie

Obiecujemy starać się spełniać to oto piękne wezwanie:

Panie zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu




Od redakcji 

Redakcja uprzejmie informuje, że wszystkie opublikowane w witrynie artykuły mogą być komentowane wyłącznie za zgodą Autora tekstu. Stosowny odnośnik do zbiorczej strony na korespondencję jest pod każdym artykułem, którego Autor nie życzy sobie komentarzy "pod spodem". Komentarze nie są cenzurowane merytorycznie, jednakże  sformułowania rasistowskie i antysemickie oraz wulgaryzmy i drastyczna "mowa nienawiści" są usuwane. Nie przyjmujemy komentarzy ani listów anonimowych (minimum jawności: podanie nazwiska i adresu piszącego do wyłącznej wiadomości redakcji). 

Osoby, pragnące na naszych łamach opublikować artykuł, proszone są o nadsyłanie dokumentów w postaci edytowalnej (czysty tekst lub dokumenty Worda albo OO) na adres studioopinii@gmail.com. Pod tym samym adresem prosimy kierować wszelkie uwagi o witrynie i listy do redakcji.

Informujemy uprzejmie, że ta witryna nie jest blogowiskiem, lecz redagowaną gazetą internetową.

Nieliczna redakcja zmuszona jest do wyboru licznie nadsyłanych tekstów i nie jest w stanie każdorazowo uzasadniać decyzję nie wykorzystania nadesłanej propozycji. Decyzja z praktycznych względów musi być ostateczna i nieodwołalna, dyskusji na ten temat nie zdołamy prowadzić.

Redakcja zastrzega sobie prawo zmian formalnych w zaakceptowanym do publikacji tekście, w szczególności dodania śródtytułów, zmiany tytułu, koniecznych zmian stylistycznych, gramatycznych i ortograficznych oraz doboru ilustracji – z braku czasu i mocy przerobowych - bez uzgadniania z Autorem. Redakcja zobowiązuje się nie wypaczać myśli Autora.

 

 

 

 

Ernest Skalski poleca swój esej

BIEDNI I BOGACI III RP

 

Nowa pozycja: esej Mirosław Malcharek: 

Apage, satanas

Z notatnika amatora-egzorcysty

Clip to Evernote