Zburzyć tę Kartaginę!
Konstytucja RP, Art. 51:
-
”Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
-
Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej”
Nietrudno zauważyć, że drugie zdanie ustępu drugiego unieważnia cały artykuł. Jest to zresztą szczególny urok naszej ustawy zasadniczej. Uchwalono ją konstytucyjną większością głosów, przyjęto w powszechnym głosowaniu - referendum, a prawie wszystkie podstawowe prawa i wolności mogą być doraźnie zawieszane na podstawie głosowania odzwierciedlającego przejściowy układ sił politycznych.
Z kolei Artykuł 213. Ust. 1., oparty na tym drugim zdaniu, postanawia, że:
”Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji stoi na straży wolności słowa i prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji”.
Tę wolność i to prawo KRRiT realizuje przez dawanie lub odmawianie, przedłużanie lub cofanie koncesji stacjom radiowym i telewizyjnym. Trudno uznać, że nie jest to kpina z podstawowej części, z treści i ducha, Artykułu 51. Jak również z Artykułu 31. Ust.3, mówiącego, że wszelkie te ustawowe zawieszenia nie mogą naruszać ”istoty wolności i praw”. Po pierwsze - trzeba uznać, że wolności i prawa mogą być w jakiejś części nieistotne, po drugie - trudno ustalić gdzie się zaczyna nieistotna część wolności i prawa, a po trzecie, - jeśli się chwilę zastanowić, to się dochodzi do wniosku, że cały ten artykuł jest listkiem figowym przykrywającym bezprawie.
A zatem, powiedzieć, że Krajowa Rada jest niepotrzebna to mało. Ona jest de facto antykonstytucyjna w założeniu i szkodliwa w praktyce. Jej istnienie i działalność to polityczne przepychanki, zamęt i zgorszenie. I to przy wszystkich kolejnych rozdaniach w polityce. Nie jest do niczego potrzebna ani telewizji, ani radiofonii, które bez niej mogłyby działać lepiej. A póki jeszcze istnieje ograniczona ilość częstotliwości, mogłaby je po prostu sprzedawać w drodze przetargu państwowa inspekcja radiowa. Podstawą każdej sensownej reformy całego tego systemu powinna być likwidacja tego organu. Ale nie tylko jego.
Co jest czyje
”Publiczne” to znaczy jakie? Powszechne, należące do wszystkich? Realizujące interes powszechny? Kto określa jaki on jest? W PRL było to państwo, będące faktycznie organem PZPR. Abstrahując od partyjnego przesłania, przełożenie było proste i zrozumiale. W miarę logiczna była również organizacja. Na czele całego interesu stał Prezes Komitetu ds. Radia i Telewizji, praktycznie jedynowładca, gdyż komitet się nie liczył. Cała struktura była bardzo rozbudowana, lecz hierarchiczna, jak to w administracji.
Teraz TVP i PR są publiczne o tyle o ile publiczne jest państwo, bo Rada jest organem państwowym, mianowanym przez inne organy państwowe, te najwyższe; Sejm, Senat i Prezydenta RP. I przed nimi też odpowiada. Te instancje są z natury rzeczy polityczne, więc siłą rzeczy polityczna musi być rada. W polityce naturalną rzeczą są sprzeczności wewnątrz układu władzy i zmienność tego układu, co siłą rzeczy przenosi się na sprzeczność w zarządzanym politycznie systemie podlegającym ministrowi skarbu oraz Krajowej Radzie. Żadne zatem konstrukcje organizacyjne nie są w stanie zapewnić systemowi TVP - PR w miarę obiektywnego politycznie zarządzania, tym bardziej - wewnętrznej spójności i konsekwencji, wolnej od politycznej gry sił.
Konstrukcje te natomiast znakomicie komplikują sam proces zarządzania, a jednocześnie, jak wszystkie spółki skarbu państwa, zapewniają ciepłe synekury całej sforze ludzi zasłużonych i przydatnych poszczególnym siłom politycznym. Mamy więc rady nadzorcze i zarządy w TVP i PR, mamy też powtarzanie tych struktur w szesnastu regionalnych ośrodkach. Wielka, kosztowna i skomplikowana struktura, wewnątrz której toczy się nieustająca walka o stanowiska i wpływy, ze szkodą dla zarządzanej materii. Niepotrzebna i szkodliwa. Żadna reforma, która nie zlikwiduje raz na zawsze tej konstrukcji nie ma sensu. I żaden projekt tego nie przewiduje ! Każdy bowiem jest tworzony przez polityków, którzy liczą na dominację w tych publicznych - pożal się Boże - środkach przekazu.
Jeśli zaś chodzi o projekt Platformy, to jedyny sensowny jej element jest najzacieklej atakowany. Chodzi o zniesienie abonamentu. Otóż państwo prawa, przy stanowieniu prawa musi się kierować jakimiś kardynalnymi zasadami. Nie do zaakceptowania jest sytuacja, w której ze wszystkich zdziera się daninę za coś z czego korzystają, lub nie. Już więcej sensu miałoby uznanie za własność państwa powietrza, którym wszyscy na terenie RP muszą oddychać i pobieranie od tego podatku.
Stawiajmy sprawę jasno
Irytuje mnie słowo ”misja”, którym się przy tym wyciera gęby. Jest stosowne przy nawracaniu na wiarę czy ideę, co nie należy do państwa. Rozumiem natomiast, że państwo ma prawo, a nawet obowiązek, po prostu zadbać o to, by obywatele mieli łatwy i powszechny dostęp do przekazu kultury wysokiej, poważnej informacji, merytorycznych opinii, bez nadmiernego obciążenia komercyjnością. Na tej zasadzie państwo utrzymuje instytucje, mające w nazwie przymiotnik ”narodowy”, Biblioteka, teatr, muzeum. Inne tego typu instytucje utrzymywane, czy tylko dofinansowywane bywają przez samorządy. Niech więc istnieje ”narodowa” telewizja i takież radio. Choć i to niekoniecznie. Owe ”misyjne” programy można, choćby w drodze przetargu, powierzać za jakąś cenę komercyjnym stacjom radiowym i telewizyjnym.
Ponieważ jednak lubimy kupować browar, aby się napić piwa, to miejmy stacje, po prostu, państwowe. Bez całego kamuflażu w postaci spółek z ich aparatem, w których państwo i tak jest jedynym udziałowcem, a tylko potyka się o tę wymyśloną strukturę. Szefów można wyznaczać drogą ogólnie dostępnych i jawnie rozstrzyganych konkursów, na ustalony długi okres, niełączący się z kadencją władz. Oni by dawali twarz zarządzanym instytucjom, co nie wyklucza istnienia ciał doradczych, jak rady programowe, naukowe, czy co tam jeszcze.
Koszty utrzymania mieściłyby się w budżecie państwa, co nie wyklucza zarabiania w umiarkowanym zakresie przez instytucje budżetowe. Opera i muzeum sprzedają bilety, gadżety, wynajmują pomieszczenia, byle nie z uszczerbkiem dla podstawowych zadań.
No i na koniec; żaden projekt reformy nie przewiduje rezygnacji z trzech ogólnopolskich programów telewizyjnych i z trzech - radiowych, ani z programów regionalnych. Nikt nie chce uszczuplać tego, co uważa za swoje dominium. A jest ono jawnym nieporozumieniem w gospodarce rynkowej. Bo gdyby nawet te molochy, TVP i PR, zdobyły swoją pozycję, wygrywając na rynku, to na pewno interweniowałby urząd zajmujący się ochroną konkurencji i zwalczający monopole. One jednak są monopolami odziedziczonymi po PRL i niczym więcej. Mając je, państwo jest instancją regulującą rynek medialny i jednocześnie uczestnikiem gry rynkowej, którą powinno bezstronnie kontrolować. Zapewnia swym instytucjom wyjątkowe przywileje w postaci albo abonamentu, albo dofinansowywania, co jest niedopuszczalne choćby w przypadku stoczni. I przy tym wszystkim, oba te twory są zarządzane nieudolnie, nieefektywnie i dawno wypadłyby z rynku, gdybyśmy, podatnicy, czy płatnicy abonamentu, nie dokładali do nich.
Tej stajni Augiasza nie da się już wyczyści. Ceterum censeo…
Tagi:
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


