Fotocast jest przyszłością radia

 Fotocast jest przyszłością radia

Fotoreportaż prasowy umarł. Nie ma go w druku, bo czytelnik podobno woli migawki z życia gwiazd i pięknych katastrof. Fotograficzne opowieści wyrażone w kilku silnych kadrach i bez fotoszopowego retuszu to raczej dziennikarska przeszłość, przynajmniej na papierze. Wydawcy gazet i czasopism mówią fotoreporterom wprost: wyżywajcie się w Internecie. Więc fotoreporterzy stworzyli fotocasty trochę na wzór radiowych podcastów (podcasty  od połączenia słów iPod – przenośny odtwarzacz i broadcasting – nadawanie). Do fotograficznych prezentacji dołączyli dźwięk tworząc multimedialny fotoreportaż.

Teraz w środowisku fotografów trwa dyskusja czy fotocasty mogą przyczynić się do uratowania  zaangażowanego fotoreportażu. Przeważają głosy, że fotocasty to nic nowego, ot zwykły podkład dźwiękowy (często muzyczny) pod sekwencję kilkudziesięciu fotografii. Technika – zwana diaporamą - wykorzystywana już w czasach rzutników diapol, gdy do slajdów rzucanych na ścianę dokładano fragmenty muzyczne. Jest w tym trochę racji, ale moim zdaniem to nie obraz korzysta na fotocastach, a dźwięk. Fotocasty to wymarzona technika prezentacji dla wszelkich materiałów radiowych, które dzięki nowej technologii można zilustrować obrazem i stworzyć coś, co nazywam ilustrowanym reportażem radiowym.

Malkontenci zaraz powiadają, że obraz zabija reportaż radiowy, który jest przecież swoistym teatrem wyobraźni. Niech tak będzie, ale trzeba pamiętać, że oba gatunki mogą współistnieć. Jeden na antenie radiowej, gdzie słuchacz uruchamia wyobraźnię, drugi w Internecie, gdzie „słychać i widać”. To właśnie radiofonia powinna wykorzystać fotocasty w swojej działalności internetowej. Dźwięk w Internecie to po prostu link i trzeba mieć sporo dobrej woli, aby ambitne formy dziennikarskie odsłuchiwać w sieci. Obraz dodany do dźwięku to inny wymiar reportażu, który mogą odkrywać nowe pokolenia wychowane na komercyjnej rąbance. Fotocasty polubili ambitni fotoreporterzy niektórych tytułów prasowych (np. Los Angeles Times), zdając sobie sprawę, że w nowych mediach sama fotografia to jednak zbyt mało. Fotocasty preferuje także BBC ilustrując wybrane materiały dźwiękowe.  

Polska radiofonia pierwsze doświadczenia z fotocastami ma już za sobą. Wspólnie z red. Ireną Piłatowską ze Studia Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia odgrzebaliśmy „fotogeniczne” reportaże sprzed dziesięciu lat. Odszukaliśmy bohaterów i nie bez trudu wykonaliśmy zdjęcia do archiwalnych dźwięków. Powstały dwa fotocasty, które zostały zaprezentowane na sopockim Festiwalu Dwóch Teatrów w czerwcu 2010r. (Siusiający na Księżyc Ireny Piłatowskiej i Anny Sekudewicz oraz Zapałki pana Anatola Agnieszki Walewicz i Eweliny Karpacz; oba do obejrzenia poniżej). Zostały świetnie przyjęte przez specjalistów. Znakomite recenzje zebrały także podczas prezentacji w warszawskim Klubie Księgarza przy okazji świętowania 10-lecia Studia Reportażu i Dokumentu. Jedno jest pewne: dzięki technice fotocastów radiowe reportaże sprzed dziesięciu lat ożyły na nowo. Mogą być nie tylko słuchane, ale i oglądane przez społeczność internetową. Fotocast pt. Siusiający na księżyc, będący opowieścią o doktorze Kidawie ze Szpitala Praskiego, który fascynuje się malarstwem Bruegla, został w formie fotocastu wydany na płycie i dołączony do bożonarodzeniowego Przeglądu Urologicznego – jednego z najlepszych na świecie fachowych pism medycznych. W ten sposób archiwalny materiał trafia do nowych pokoleń urologów, którzy mają okazję dowiedzieć się w jaki sposób ich starszy kolega odzyskuje wewnętrzny spokój po trudach operacji.

Fotocasty zadomowiły się na amerykańskich uniwersytetach i uznawane są tam za nowy gatunek dziennikarski. Przyszły dziennikarz musi umieć łączyć kilka gatunków, musi być multimedialny. Fotocast to połączenie dźwięku z fotografią, ale także ze słowem pisanym i w niektórych odmianach z krótkimi scenkami filmowymi. Opanowanie techniki fotocastów, to złapanie dziennikarskiego byka za rogi i ujarzmienie go w kilkuminutowym przekazie multimedialnym. Fotocast bowiem nie musi być zaraz wielkim dziełem reportażowym. Może to być krótki materiał informacyjny, rodzaj felietonu internetowego, a nawet komiksu dźwiękowego. Fotocast jest przyszłością radia, a nie fotografii, która w Internecie ma i będzie miała coraz ciekawsze formy prezentacji.

Tworzenie fotocastów – przynajmniej od strony technicznej – nigdy nie było tak łatwe jak obecnie. Na portalu fotocasty.pl działa innowacyjna aplikacja do tworzenia fotocastów online. Każdy staje się twórcą i poprzez przeniesienie kodu może swoją pracę opublikować na własnej stronie internetowej. Aplikacja może być fantastycznym poligonem doświadczalnym dla studentów dziennikarstwa właśnie. Działa online, umożliwia pracę z dowolnego miejsca  np. kilkuosobowym zespołom. Reporter radiowy i fotoreporter wspólnie i z różnych miejsc mogą pracować nad prezentacją. Są narzędzia, jest technologia, potrzeba jeszcze multimedialnych twórców.

Fotocasty wymyślono „pod fotografów” i – jak to często bywa – inne środowiska zauważyły w nich więcej walorów. Dziennikarstwo radiowe, które musi silniej zaistnieć w Internecie, ma teraz nowe możliwości, z których skrzętnie korzystają stacje formatu BBC. Kiedy dołączy do nich polska radiofonia? 

  

Sławomir Osa-Ostrowski

Autor jest laureatem konkursu Newsreportaż 2010 w kategorii fotokast organizowanego przez tygodnik Newsweek oraz twórcą portalu fotocasty.pl

 

Zapraszamy na stronę SPOŁECZEŃSTWO, gdzie publikujemy znakomity przykład tej formy twórczości, nagrodzony w tym roku w konkursie Newsweeka

 

Tematy do dyskusji: Fotocast jest przyszłością radia

Data: 2010-12-20

Dodał: Marcin Fedoruk

Tytuł: To mnie kręci

Piękny eklektyzm. Nadaje się i do sztuki, i do rzemiosła. Przykłady na wysokim poziomie.

Już w XVI w. próbowano czegoś podobnego - z połączenia obrazów i słów tworzono emblematy.

Bohater pierwszego fotokastu - pan Anatol Karoń - jest dla mnie pure artystą. Genialne jego rzeźby!

Data: 2010-12-20

Dodał: Janusz Wiertel

Tytuł: Bardzo interesujace

Trzeba będzie tego spróbować.

Data: 2010-12-20

Dodał: JMP

Tytuł: to świetne

Obejrzałem fotocasty z polecanego portalu i jestem zaskoczony walorami tego z pewnością nowego medium. Stopklatki animowane zoomami dają większą możliwość śledzenia narracji niż ulotny film. Jest to także twórcze wykorzystanie sesji fotograficznych, które do tej pory pracowały co najwyżej na kilka udanych ujęć, ale nie na opowieść, którą dokumentowały. Brawo!

Wyszukiwanie

Obiecujemy starać się spełniać to oto piękne wezwanie:

Panie zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu




Od redakcji 

Redakcja uprzejmie informuje, że wszystkie opublikowane w witrynie artykuły mogą być komentowane wyłącznie za zgodą Autora tekstu. Stosowny odnośnik do zbiorczej strony na korespondencję jest pod każdym artykułem, którego Autor nie życzy sobie komentarzy "pod spodem". Komentarze nie są cenzurowane merytorycznie, jednakże  sformułowania rasistowskie i antysemickie oraz wulgaryzmy i drastyczna "mowa nienawiści" są usuwane. Nie przyjmujemy komentarzy ani listów anonimowych (minimum jawności: podanie nazwiska i adresu piszącego do wyłącznej wiadomości redakcji). 

Osoby, pragnące na naszych łamach opublikować artykuł, proszone są o nadsyłanie dokumentów w postaci edytowalnej (czysty tekst lub dokumenty Worda albo OO) na adres studioopinii@gmail.com. Pod tym samym adresem prosimy kierować wszelkie uwagi o witrynie i listy do redakcji.

Informujemy uprzejmie, że ta witryna nie jest blogowiskiem, lecz redagowaną gazetą internetową.

Nieliczna redakcja zmuszona jest do wyboru licznie nadsyłanych tekstów i nie jest w stanie każdorazowo uzasadniać decyzję nie wykorzystania nadesłanej propozycji. Decyzja z praktycznych względów musi być ostateczna i nieodwołalna, dyskusji na ten temat nie zdołamy prowadzić.

Redakcja zastrzega sobie prawo zmian formalnych w zaakceptowanym do publikacji tekście, w szczególności dodania śródtytułów, zmiany tytułu, koniecznych zmian stylistycznych, gramatycznych i ortograficznych oraz doboru ilustracji – z braku czasu i mocy przerobowych - bez uzgadniania z Autorem. Redakcja zobowiązuje się nie wypaczać myśli Autora.

 

 

 

 

Ernest Skalski poleca swój esej

BIEDNI I BOGACI III RP

 

Nowa pozycja: esej Mirosław Malcharek: 

Apage, satanas

Z notatnika amatora-egzorcysty

Tematy do dyskusji: Fotocast jest przyszłością radia

Zapraszamy do komentowania
Clip to Evernote