Bogdan Miś: Dwa pałace
Nie ukrywam, że jestem sympatykiem TVN24 i kibicuję tej stacji od narodzin. Byli z miejsca świetni technicznie, dynamiczni, ciekawi. Są w ich zespole dziennikarze wybitni; niektórych bardzo lubię i cenię osobiście; są tam też dziewczyny takie, że ja - chłop sędziwy - dostaję oczopląsu z zachwytu (choć lojalnie przyznaję, że przy oglądaniu niektórych innych słabo mi się robi, nie z zachwytu bynajmniej)…
„Starego” Waltera znam - choć teraz się już nie widujemy - dziesiątki lat i uważam go za nieprawdopodobnie utalentowanego telewizyjnie. Zrobiliśmy w swoim czasie razem kilka niezłych programów; specjalnie mile wspominam naszą współpracę przy podobno legendarnych „Turniejach miast”. Kiedyś pewien wybitny reżyser teatralny powiedział mi „Mariusza XI Muza po prostu pocałowała w dzieciństwie w czoło”.
Warsztatowo niewątpliwie bili od samego początku konkurencję, szczególnie tę z telewizji, niesłusznie nazywanej „publiczną”. Startowali genialną transmisją z nowojorskiej tragedii wrześniowej, którą - debiutując! - rozegrali modelowo. A potem - jak u Hitchcocka - było wciąż ciekawiej.
Nic dziwnego, że kiedyś - kilka lat temu - kiedy, bywało, odwiedzałem różnych ważnych znajomych, z reguły widziałem u nich w gabinetach telewizory z włączonym programem TVN24 „na okrągło”; a już w pokojach najróżniejszych rzeczników prasowych było to wręcz obowiązkowe.
Ostatnio rzadziej bywam w takich miejscach - metryka robi swoje - ale jeśli bywam - to telewizor jest na ogół wyłączony. Coś się zmieniło.
Od pewnego czasu zaczyna mnie ta stacja niepokoić. Ostatnio wydaje mi się, że ich główną pożywką stał się konflikt; mam wrażenie, że podstawową zasadą publicystyki w Pałacu Walterów na Dolnym Mokotowie (tylko czy on jest jeszcze Walterów?) jest teraz wręcz jego tworzenie, jeśli nawet nie ma go w rzeczywistości; a jeśli już jest - to „grzanie” tematu, „podkręcanie” gości i celowe zamienianie różnicy zdań w bijatykę, sporu zaś - w magiel.
Dlaczego?
Łatwo zrozumieć. Jest taka teoria - prawdopodobnie potwierdzana przez jakichś „szpeniów” od humbugu, zwanego marketingiem politycznym - że widz, zwłaszcza ten atrakcyjny dla biznesu, to jest „w wieku 15-39, z dużych miast, z ponadprzeciętnymi dochodami” , kocha wszelkiego typu awantury. W gruncie rzeczy najchętniej oglądałby on - zdaniem tych „teoretyków” - od rana do wieczora jakiś wrestling albo inne reżyserowane mordobicie; nie bardzo jednak to już wypada, specjalnie jak się ma w ramkach na ścianie jakiś dyplom licencjata z Wyższej Szkoły Tego -i-Owego, więc ogląda odpowiednik tych zabaw w wykonaniu przedstawicieli „klasy politycznej”.
Swoją drogą, chętnie bym zobaczył publikacje, teorie takie potwierdzające. Wydrukowane nie w jakichś „Zeszytach Naukowych” prowincjonalnej uczelenki, ale w porządnym światowej marki czasopiśmie. Jakoś nie było okazji.
Widać jednak coraz wyraźniej, że TVN24 w to głęboko wierzy.
Przy okazji zaś kreuje „nowe dziennikarstwo”. Te zmarszczone groźnie brwi szeregowych prezenterów, te pełne szyderstw stand-upy reporterów, te „ostre i wnikliwe” (a w istocie często po prostu: chamskie) pytania, to napuszczanie jednego gościa programu na drugiego…
Wszystko to służy wspomnianemu wyżej „grzaniu” i „podkręcaniu”. Czyli zaostrzaniu lub wręcz tworzeniu konfliktu. Każdy spokojny i racjonalny komentarz jest bezkompromisowo przerywany lub „cięty”; z nagranych wypowiedzi ludzi z zewnątrz (wiem coś o tym…) zostają strzępy, najlepiej jeśli śmieszne lub szokujące…
W ostatnich burzliwych dniach doszło do tego jeszcze nowe zjawisko. W TVN24 zmienił się jakby ton polityczny. Przy całej tej historii z budowaniem konfliktu stacja starała się dotychczas zachować bezstronność, przynajmniej z pozoru. Teraz - w moim odczuciu, naturalnie, więc mogę się mylić i ulegać jakimś osobistym uprzedzeniom, choć pragnę zauważyć, że w telewizji spędziłem pół życia zawodowego i mocą samego doświadczenia troszkę się na tym znam - nie ma już mowy o bezstronności. Teraz, wydaje mi się, doszła jakby zasada „lej Tuska”. Czyżby uznano, że IV Rzeczpospolita zyskała z okazji rzekomej „afery hazardowej” taką przewagę, że inne nastawienie mogłoby się odbić na biznesie?
Moim zdaniem, stacja robi błąd. Nie tak szybko do tej „Czwartej”; to raz. A i sama zasada zamieniania pałacu Walterów w trakcie rozmów, tok-szołów i wywiadów w warszawski Pałac Mostowskich z czasów słusznie minionych - nie wydaje mi się specjalnie dobra. Te wyłączone telewizory, o których pisałem wyżej - chyba to potwierdzają.
Swoją drogą: nie rozumiem dlaczego z różnych teorii odbioru programu telewizyjnego jedne są u nas przyjmowane bezkrytycznie (jak ta o budowie atrakcyjności przez konflikt, czy ta o konieczności rozbawiania publiki za wszelką cenę w każdym momencie); drugie zaś - jak przyznanie priorytetów w predyspozycjach dziennikarzy telewizyjnych warunkom głosowo-dykcyjnym albo teoria głosząca, że wiarygodność publicysty jest proporcjonalna do jego wieku i pory dnia, w której pojawia się na antenie (im później , tym starsi, aż do głębokiej sędziwości) - są odrzucane. Dlaczego różni czterdziestolatkowie uważają, że lepiej się znają na telewizji od - choćby! - kolegów z USA, którzy robią profesjonalną telewizję dwa razy dłużej, niż nasi bossowie w ogóle żyją?
Bogdan Miś
Tagi:
Tematy do dyskusji: Bogdan Miś: Dwa pałace
—————
—————
—————
—————
—————
—————
—————
—————
—————
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|



