Jan Herman: Inattentional blindness
Ślepota pozauwagowa, nieuważna ślepota, niewidzenie pozauwagowe, ślepota z niedbalstwa – bo tak na język polski tłumaczy się pojęcie tytułowe – uczonym badaczom natury Człowieka zajmuje ostatnio wiele uwagi właśnie. Przypadłość ta – bo przecież nie choroba – polega w wielkim skrócie na tym, że kiedy jesteśmy czymś bardzo zaabsorbowani, to choćby się wokół waliło i paliło, to i tak nie zauważymy. A do tego tracimy najprostszą, najbardziej oczywistą orientację w terenie. Dlatego, rozmawiając przez komórkę, krążymy bezładnie „w tę i we w tę” zamiast iść w zaplanowanym kierunku, przystajemy, ruszamy, nie poznajemy napotkanych osób i zachowujemy się jak postrzeleni. Czytając książkę, nie czujemy upływu czasu, zajęci telewizorem nie czujemy swądu przypalanego w kuchni dania, oglądając się na plaży (wiadomo za kim), zapominamy o najprostszych zasadach dobrego wychowania, w tym o własnej, rodzonej żonie, a widząc dużą łapówkę tracimy kontrolę nad czymkolwiek. Kilka przykładów (niech żyje Internet!) mamy na przykład tu.
Za Gazetą Wyborczą z 23 października: „Naukowcy postanowili zbadać, czy ludzie przechadzający się ulicą zauważą nietypowy bodziec w postaci mijającego ich klauna na monocyklu. Badano osoby spacerujące samotnie, w parach, słuchające iPoda czy rozmawiające przez telefon. Okazało się, że telefon najbardziej rozpraszał uwagę przechodniów - aż 75 proc. osób rozmawiających przez komórkę nie zauważyło klauna!”
Bloger Jacek Jarecki pisze: „Kiedyś oglądałem dokument o gorylu. Posadzili na sali 30 facetów i 30 kobiet. Puścili film, na którym drużyny, niebieska i czerwona, podawały sobie piłkę, kozłowały piłkę i robiły różne zwody. Zadaniem było liczenie podań. Czerwoni czerwonych, a niebiescy niebieskich. Wszystko w ramach akcji, czy kobiety są równie bystre.

Liczyli. Między koszykarzy, oglądanych na ekranie, w pewnym momencie wszedł jakiś ananas, przebrany za goryla, i robił różne “figi migi”: zauważyły go 3 osoby na 60. Tam była jeszcze pointa druzgocąca telewidzów, ale już o tym kilka razy pisałem. Rzecz w tym, że w tym programie TV tez kilka razy pojawił się przedtem goryl przy okazji innych prezentacji i ja przed telewizorem tez go nie dostrzegłem. Sztuczki są proste, ale się sprawdzają!”
Na moje szczęście, najprawdopodobniej uczeni nie przenieśli jeszcze swoich badań na obszar polityki, dlatego mogę sobie spokojnie na ten temat konfabulować po amatorsku.
Za horrendalną cenę 113 złotych na jednym z portali księgarnianych można sobie kupić pozycję „Inattentional blindness” autorstwa Arien Mack i Irvin’a Rock’a. Czytamy po angielsku na portalu: „Wielu ludzi wierzy, że wystarczy mieć oczy otwarte, aby widzieć wszystko w ich polu widzenia. Autorzy wyprowadzają nas z błędu: nie postrzegamy wszystkiego, jeśli nie skupimy na owym wszystkim swojej uwagi. Fenomen ślepoty pozauwagowej jest ważnym aspektem psychologii kognitywnej (nauki o myśleniu), dla badaczy percepcji, uwagi, świadomości”.
No, właśnie! Codzienność polityka-celebryty (czyli takiego, który jest powszechnie znany poprzez media i życie „spotkaniowe”) rozpostarta jest pomiędzy kilka zaledwie „uchwytów uwagi”:
- jak się ma moja prezencja własna, w tym poziom „wyszkolenia socjotechnicznego”, medialnego;
- jaka jest ostatnia instrukcja partyjnego „obrotowego”, a potem ocena moich wystąpień przez kierownictwo własnej partii;
- czy uda mi się pozostać jak najdalej od lepkich spraw (ostatnio afery rozmaite);
- czy mnie dziennikarz nie wkręca w jakiś podstęp, żebym potem nie wyglądał jak przyłapany z ręką w dziegciu;
Przyznacie, Szanowni, że to aż cztery punkty, które w polu widzenia (myślenia?) zajmują politykowi szczególną uwagę. On już w swojej roli niczego więcej nie potrafi dostrzec, a i w tych czterech sprawach się gubi, wszak nie jest napoleonem. Jeśli do tego dodać, że w niektórych studiach telewizyjnych polityk ma przed oczami dyskretny monitor i cały czas pozuje do kamery – to nie dziwota, że ten rozedrgany samokontrolą człowiek plecie trzy-po-trzy, odpowiada na inne pytania niż mu zadano, niemal widać jak zagląda do sms-a z instrukcją, co mówić na jaki temat, a do tego cały czas chytrze podstawia nogę interlokutorom z konkurencji politycznej („ja panu nie przerywałem”), co powoduje, że widz ogląda nie rozmowę, a jakiś kontredans pozycjonowania.
No, i dobrze. Politycy, jak wiadomo, są tacy sami jak ich wyborcy (czemu zatem są inaczej traktowani przez prawo pracy i inne kodeksy?).
Wybaczając im, że nie są tak doskonali, jak możnaby od nich oczekiwać, przeglądając dziesiątki artykułów o ślepocie pozauwagowej, zastanawiam się jednocześnie, czym powinniśmy zajmować uwagę polityka, niekoniecznie celebryty, aby zajmował się on sprawami, dla których został wybrany, a nie ulegał sterowaniu takimi prostymi sztuczkami?
Nie mam gotowego rozwiązania, i to mnie boli. Bo to oznacza, że z dnia na dzień będę coraz gorzej myślał o politykach i polityce.
A być może – cóż za olśnienie! – właśnie o to chodzi, bym oglądał, słuchał i czytał coraz bardziej bezrozumne i aspołeczne występy polityków, żebym w ten sposób, zajęty ich błaznowaniem, stracił z pola widzenia rzeczy dla mnie istotne, które tymczasem bezszmerowo zostaną mi wepchnięte do codzienności, co poniewczasie wprawdzie zauważę, ale znów za późno, bo coś odciągnie moją uwagę...
Jan Herman
Tagi:
Tematy do dyskusji: Jan Herman: Inattentional blindness
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|



