Marcin Fedoruk: Sezon na fajerwerki

Marcin Fedoruk: Sezon na fajerwerki

Rzetelnie podane informacje są nudne. A telewidzowie nudy nie znoszą. Pewnie dlatego telewizje informacyjne w Polsce stają się coraz ciekawsze. I coraz mniej dorzeczne…

 

Zacząłem się zastanawiać, czemu właściwie służą te nowoczesne formy przekazu medialnego. Jaki z nich pożytek?

Owszem, szybko podana informacja ma swoją wartość, zwłaszcza dla ludzi biznesu i polityki. Ale co z nami, zwykłymi obywatelami, którzy nie handlują na rynkach światowych i nie aspirują do wysokich stanowisk państwowych? Pewnie, ja też lubię obejrzeć relację na żywo, lubię uczucie bycia na bieżąco, choćby nie miało ono dla mnie żadnej praktycznej wartości. Tak już działa ludzka psychika, nie ma sensu się odżegnywać. Jednak emocje to nie wszystko.

Życie składa się w przeważającej części z banałów, mrówczej pracy oraz niedostrzegalnych wysiłków w dążeniu do realizacji własnych marzeń. Przy czym nie jest to wcale obraz przygnębiający. „Należy bronić tego, co oczywiste i prawdziwe, mniejsza, że naiwne”, jak pisał George Orwell w „Roku 1984”. Cokolwiek by jednak nie mówić, truizmy życia są mało widowiskowe, nie nadają się do epatowania, nie pasują do komercyjnej wizji mediów publicznych. Dlatego, przyznaję, telewizje informacyjne stają co dzień przed trudnym wyzwaniem: jak zapełnić ekranową dobę w sposób interesujący, przykuwający uwagę widzów? Jeżeli zaś zdarzy się tak, że dyrektor programowy danej stacji nie przepada za twórczością Orwella, może, szukając odpowiedzi, wpaść na niebezpieczny pomysł: „zróbmy z igły widły!”.

I niestety, chyba tak właśnie dzieje się ostatnimi czasy z rosnącą częstotliwością, a przynajmniej – takie odnoszę wrażenie. Zamiast odpowiedzialnie zaprezentowanych wydarzeń – sensacyjki, rewelacje, rozdmuchane ponad miarę efemerydy. Zamiast pouczających debat z udziałem ekspertów – pyskówki, bon moty albo balansowanie na granicy osławionej asertywności. Zamiast pytań na konferencjach prasowych – wdawanie się w polemiki z politykami, udowadnianie im czegoś za wszelką cenę, promowanie własnego drapieżnego dziennikarstwa.

Oczywiście, nie zawsze jest tak źle. Nie zamierzam bynajmniej wrzucać do jednego worka wszystkich zaangażowanych w pracę nad serwisami informacyjnymi w Polsce. Wciąż mam nadzieję, że gdy odejdzie stara gwardia doświadczonych, pryncypialnych publicystów, ich miejsce w szeregu zajmą młodzi, dynamiczni i równie pryncypialni spadkobiercy nowych technologii. Ale dziś ta nadzieja jest słabsza niż wczoraj. Ba, osłabła we mnie do tego stopnia, że przechodzę na stronę ludzi, którzy mówią: „to raczej dziennikarze deprawują polityków, nie odwrotnie”.

 

Marcin Fedoruk 

Tematy do dyskusji: Marcin Fedoruk: Sezon na fajerwerki

Data: 2009-11-08

Dodał: Marek Kowalski

Tytuł: Ale ja bym chciał podzielać choć odrobinkę

Pana, i tak nieśmiałą bardzo nadzieję, że młodzi się opamiętają... Ale wątpię, i to bardzo. Sam praktycznie darowałem sobie telewizje informacyjne. W większym stopniu wróciłem do gazet i internetu spoza głównego nurtu, a i tu daję sobie zwykle kilka dni zapasu na opadnięcie emocji, zanim się z coś wezmę. Czemu? Bo wzorzec medialnej kariery i informacyjnego sukcesu w podawaniu tzw. news'ów, i ich późniejszym eksploatowaniu aż do zarzygania podał w swojej banalnej w sumie odpowiedzi redaktorowi Pacewiczowi Pan Rymanowski. Życzył Pacewiczowi takiego czytelnictwa jak on ma "oglądalność". Koniec kropka. Nic więcej nie trzeba. Myślę, że dziennikarska młodzież obserwuje niewiele starszych kolegów i widzi jak osiąga się sukces mierzony oglądalnością, pieniędzmi i najlepszym czasem antenowym. Widzi kolegów i koleżanki żyjących w symbiozie z politykami, widzi "zbieranie materiałów" polegające po prostu na tym, że trzeba mieć zawsze naładowany telefon żeby odebrać "cynk", widzi pożal się Boże dziennikarstwo śledcze ograniczone do łykania gotowych materiałów opracowanych gdzieś w backstage'u naszego żałosnego życia politycznego.
Widzi receptę na publicystykę polegającą na umiejętności zaproszenia pyskaczy jak z osiedlowego bazaru, zdrowego podgrzania atmosfery, napuszczenia jednego na drugiego, wyartykułowaniu próśb nie o komentarz do wydarzenia, ale do tego co powiedział przedmówca, wreszcie wyrażenia oburzenia, że Panowie i Panie tak sobie skaczą z pazurami do oczu kiedy temat przecież taki ważny i poważny.
Widzi to i zastanawia się co Ci nestorzy pie....ą o etosie zawodu, etyce zawodowej, uczciwości i paru innych pojęciach wyraźnie stojących na drodze do kariery. Na nikim już nie robi wrażenia, że dziennikarz ma polityczne przekonania, które objawia swoim widzom, słuchaczom, czytelnikom, że szczyci się nieomal tym, że swoich pieści a "tamtym" dowala.
Istotne jest żeby w tym nie uczestniczyć. Nie wspierać oglądalności, czytelnictwa, klikalności najdelikatniej mówiąc byle czego. Nie i już :-)
To jedyna metoda, dzięki której nawet mimo nieodwracalności procesu przerabiania wszystkiego w tabloid człowiek może się czuć przyzwoicie.

Data: 2009-11-07

Dodał: WS

Tytuł: TOK FM

Niestety, radio TOK FM też prawie nie jest już do słuchania. Oprócz Janiny Paradowskiej. Reszta chce być niesłychanie odważna i nonkorfmistyczna. W sród dziennikarzy są sami kandydaci na premierów, którzy oczywiście wsystko wiedzą lepiej. Niektórzy (Igor Janke) mają cichą nadzieję na powrót Kaczyńskich. Najgorsze sa informacje, które powtarzają w nieskończoność brednie, nawet po zdementowaniu ich przez polityków. Pada ostatni bastion.

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Clicky Web Analytics