Sławomir Popowski: Inny Stalin
W dniu pamięci ofiar politycznych represji, od 18 lat obchodzonym w Rosji (prawie wyłącznie przez opozycję demokratyczną i "Memoriał") w dniu 30 października, prezydent Dmitrij Miedwiediew napisał na swoim blogu:
...Jestem przekonany, że pamięć o narodowych tragediach jest tak samo święta, jak pamięć o zwycięstwach. Ważne, żeby młodzi nie tylko mieli wiedzę historyczną, ale także poczucie obywatelskości. Aby byli zdolni przeżywać jedną z największych tragedii w historii Rosji...
Trudno sobie wyobrazić skalę terroru, którego ofiarą były wszystkie narody naszego kraju... W ciągu 20 przedwojennych lat unicestwiano całe warstwy naszego narodu... Pomyślmy: miliony ludzi zginęły na skutek terroru i fałszywych oskarżeń. Miliony zostały pozbawione praw. Nawet prawa do godnego pochówku, a przez długie lata ich imiona były po prostu wykreślone z historii... Jestem przekonany, że żadne sukcesy, ani ambicje kraju nie mogą być osiągane za cenę ludzkiego życia, bólu i strat... Dlatego represji nie można usprawiedliwić.
... Poświęcamy dużo uwagi walce z fałszowaniem naszej historii. Ale w dziwny sposób uważamy, że chodzi wyłącznie o niedopuszczalną rewizję skutków II wojny światowej. Niemniej ważne jest, żeby pod pozorem obrony historycznej sprawiedliwości nie usprawiedliwiać tych, którzy unicestwiali swój naród... Zaakceptować przeszłość taką, jaką była - na tym polega obywatelska dojrzałość...
Takich słów Rosjanie dawno nie słyszeli, a już na pewno nie z ust swoich przywódców. Bo nawet Gorbaczow, za którego "pieriestrojki" rozpoczął się wielki ruch ujawniania "białych", (a w istocie najczarniejszych), plam radzieckiej historii, a także Jelcyn, którego "pieriestrojkowa" fala wyniosła do władzy i który gotów był postawić pod sąd KPZR za zbrodnie popełnione przez komunistów na własnym narodzie - nigdy nie zdobyli się na tak ostre słowa potępienia wobec systemu sowieckiego terroru i nie nazwali po imieniu wszystkich jego zbrodni.
Możemy teraz długo dyskutować, dlaczego właśnie Miedwiediew i właśnie teraz zdecydował się na coś takiego; przywoływać historię jego wypowiedzi na prezydenckim blogu i na tej podstawie snuć domysły na temat relacji z Władimirem Putinem oraz podskórnej rywalizacji dwóch ośrodków politycznych w ramach rosyjskiego systemu władzy - tzw. tandemokracji. Ale w tym przypadku ważne są również słowa.
Od lat w ramach rosyjskiej "polityki historycznej" (Rosja też ma taką) dokonywała się cicha rehabilitacja Stalina, przedstawianego na użytek kremlowskiej (putinowskiej?) propagandy, jako prawdziwego budowniczego sowieckiej potęgi. Wodza, który wprawdzie miał na swoim sumieniu wielkie zbrodnie, ale była to cena, jaką Rosja musiała zapłacić za swoją szybką industrializację, zwycięstwo w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej (zawsze pisanej z dużej litery) oraz za to, że - obok USA - stała się dysponentem największych arsenałów nuklearnych na świecie.
W ten sposób, krok po kroku, usiłowano wybielać Stalina. W nowych podręcznikach do historii, pisanych zgodnie z nowym duchem, stalinowskie represje były w istocie czymś nieuchronnym, a stworzony przez Stalina system terroru - "adekwatną metodą rozwiązywania zadań, stojących przed gospodarką kraju". I to kłamstwo - chciałoby się powiedzieć "stalinowskie" - zyskiwało coraz liczniejsze rzesze chętnych wyznawców. Nie tylko w kręgach rosyjskiej elity rządzącej. Także w rosyjskim społeczeństwie, któremu ponownie zaczęto wbijać do głowy, że "jednostka niczym", a państwo i władza - wszystkim.
Słusznie napisał w swoim komentarzu Marcin Wojciechowski w Gazecie Wyborczej, że "Miedwiediew uderza w całkowicie nowy ton, który może przełamać rosyjską bezradność wobec historii", "niechęć i wstyd mówienia w Rosji o tych strasznych zbrodniach". Co wcale nie będzie łatwe. I trzeba to zrozumieć. Kiedyś zapytałem Jurija Afanasjewa, jednego z najbardziej otwartych rosyjskich historyków, dlaczego Rosjanom tak trudno przychodzi rozliczenie z własną przeszłością? - Odpowiedział: tak, to prawda, że w Rosji nie ma rodziny, która nie ucierpiałaby z powodu stalinowskiego terroru, ale prawdą jest również, że jeśli wymordowano kilkadziesiąt milionów ludzi (wg. Sołżenicyna ok 60 mln), to również miliony musiały w tym uczestniczyć... I być może to jest najstraszniejszą częścią prawdy o stalinowskim terrorze.
A jednak Rosjanie będą musieli się z tym zmierzyć. Dzień po opublikowaniu na prezydenckim blogu wystąpienia prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, poproszono mnie o komentarz dla rosyjskiego radia. Pytano m.in. o to, jak wystąpienie Miedwiediewa może być przyjęte zagranicą i wręcz sugerowano, że mogło być ono jakimś dyplomatycznym ustępstwem wobec zewnętrznej presji. Odpowiedziałem: Nie, rozliczenie własnej przeszłości jest problemem samej Rosji; to jest wasz problem wewnętrzny. I przede wszystkim wasz. Każdy kraj musi sobie z tym poradzić i żadna "polityka historyczna" – także w moim kraju - tego nie zastąpi.
Wierzę, że jest to możliwe. Po przeszło trzynastu latach spędzonych w Rosji znam wielu Rosjan, którzy zachowują trzeźwy stosunek do własnej przeszłości, potrafią być wobec niej krytyczni i maksymalnie racjonalni, a jednocześnie wolni od ideologicznych i politycznych obciążeń, jakie niesie ze sobą każda – podkreślam: każda - odgórnie proklamowana „polityka historyczna”. 14 listopada spotkamy się w Pałacu Staszica w Warszawie na publicznej, otwartej, polsko-rosyjskiej debacie „Tożsamość i przeszłość”, organizowanej przez moją Fundację FCP. W doborowym gronie polskich i rosyjskich historyków, socjologów oraz politologów będziemy dyskutować o polityce historycznej; o historii, jako o czynniku budującym tożsamość i o tym co, z przeszłości warto zabrać w dalszą drogę. Wreszcie, będziemy rozmawiać o polsko-rosyjskich sporach o historię i o tym, dlaczego tak trudno było nam dotąd rozmawiać o wspólnych dziejach. To, moim zdaniem, najlepszy sposób na zakończenie, w istocie politycznych, „wojen na historię”. I także z tego powodu warto docenić to, co na swoim blogu napisał prezydent Miedwiediew.
Tagi:
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|



