Stefan Bratkowski: Odszedł geniusz…

Stefan Bratkowski:  Odszedł  geniusz…

Zmarł – Jacek Karpiński. W świecie komputerowym postać legendarna. Konstruktor pierwszego mini-komputera, znanego jako K-202. K-202 wyprzedzał  swoją organizacją logiczną pierwsze zachodnie mini-komputery PDP o jakieś półtora roku i więcej, a górował niemal pełnym oprogramowaniem (do współpracy z Karpińskim zbiegła się w dwa tygodnie cała czołówka programistów polskich).

Jako chłopak – oficer Wielkiej Dywersji, jeszcze przed Powstaniem Warszawskim; wyszedł  z wojny kulejącym inwalidą, z poszarpaną ręką. Jako młody konstruktor – jeden z sześciu zaproszonych z Europy do USA w roku 1961 czołowych konstruktorów komputerowych, których uważano za wyprzedzających Amerykę. Mógł tam zostać. Otworzyłyby się przed nim wszelkie możliwości rozwoju. Wrócił – z przywiązania do Kraju. Tu zablokowano mu wszystko i gdyby nie opieka prof. Jerzego Pniewskiego, piwnica w Instytucie Fizyki na Hożej i minimum pieniędzy na materiały, nie powstałby KAR-65, znakomity komputer na lampach elektronowych, pracujący z szybkością pierwszych komputerów na układach scalonych. Po roku 1970 nowe kierownictwo PZPR chciało się wykazać, Karpiński dostał szansę stworzenia własnego zakładu produkcyjnego i realizacji projektu pierwszego mini-komputera na układach scalonych. K-202 powstał w tempie zgoła nieprawdopodobnym. Człowiek z centralnego aparatu partyjnego, z Wydziału Przemysłu KC PZPR, tłumaczył mi, że takiego komputeranie ma – w czasie kiedy pracowało już po różnych punktach Warszawy 50 jednostek centralnych K-202 ze wszystkimi peryferiami; proponowałem więc, żeby zabrał się ze mną i popracował przy jednym z nich, o ile potrafi. Usłyszałem, powtórzone z naciskiem słowa – „mówię wam, że takiego komputera nie ma”. Bo i nie miało być. Być może, gdyby niszczyciele zorientowali się wcześniej w pracy zespołu Karpińskiego, gdyby im coś mówiły nazwiska czołowych programistów klasy Andrzeja Ziemkiewicza i Elżbiety Jezierskiej, zniszczyliby to dzieło wcześniej. Nazwisko Karpińskiego przetrwałoby tylko jako symbol dewastacji intelektualnych i moralnych w minionym reżimie.

Takimi jak On ofiarami systemu nie zajmuje się żadna historia, a znaliśmy z kolegami dobrze kilku, żeby nie powiedzieć kilkunastu zmarnowanych, albo wprost  wykończonych – wielkich techników, konstruktorów, inżynierów, naukowców, od konstruktora pras hydraulicznych czy konstruktora ciągnika po odkrywcę polskiej miedzi (ten ostatni, dr Jan Wyżykowski, zmarły na serce w 1974 r., doczekał się przynajmniej miejsca w nowej encyklopedii). Pracujące już K-202 przynajmniej mogły poświadczyć, co zniszczono. Karpińskiemu nie pozwolono w roku 1973 wyjechać na Zachód, a czekali nań w Anglii partnerzy, gotowi produkować K-202, licząc na wyprzedzenie w stosunku do konstrukcji amerykańskich. Odebrano Jackowi zakład, odebrano nawet wkładkę do dowodu osobistego, by nie mógł wyjechać na Węgry i pomóc tam węgierskim kolegom po fachu.

Karpiński z przyrodzoną  pogodą ducha przeniósł się w Olsztyńskie i zajął się demonstracyjnie hodowlą… świń. Jak powiadał – żeby mieć do czynienia z przyzwoitymi świniami.

Jego prognozy światowego nieprawdopodobnego rozwoju komputerów publikowaliśmy w „Życiu i Nowoczesności” w pierwszych latach 70., zapowiadały istny skok w tym rozwoju w ciągu lat 70-tych. Opisywały wszystko, co dziś oglądamy i z czego świat korzysta. I rzeczywiście poszło to tak szybko, że po roku 1980, kiedy dzięki Solidarności już mógł wyjechać, nie było szans pościgu... Po roku 1990, w wolnej Polsce, Karpiński znalazł jednak niszę, w której mógł jeszcze wyprzedzić świat – czytnik pisma ręcznego. Zaprojektował go, skonstruował, znalazła się mała fabryka, gotowa to produkować. Konstrukcja znowuż wyprzedzała świat, lekko licząc, o półtora roku. I w chwili, gdy gotowa była już seria informacyjna, bank BRE, kredytujący to przedsięwzięcie, cofnął w poszukiwaniu płynności kredyt – nie wiedząc nawet, co niszczy, i jakie pieniądze mógłby zrobić na rozwoju tej inicjatywy. Zlicytowano konstruktora i zniszczono fabrykę. Karpiński stracił nawet swój dom… Bank BRE dorównał Zjednoczeniu Mera, którego rękami soc-aparat władzy zniszczył Karpińskiego w roku 1973. Gospodarka rynkowa nie chroni przed idiotami i niekompetencją banków.

Może nie powinienem przy okazji śmierci wielkiego konstruktora, geniusza komputerowego, opowiadać  o tym, jak się życie z Nim obeszło. Dodam więc tylko, że Jacek nigdy nie tracił humoru. Uważał, że jeśli wyszedł żywy z tego, co Mu się zdarzyło podczas wojny, nic gorszego stać się już nie może. Zawiść ludzką, która Go prześladowała, znajdował mniej ważką od przyjaźni, którymi się cieszył. Był zresztą synem niezwykłego małżeństwa – ojciec,  konstruktor lotniczy, znakomity alpinista, zginął pod lawiną w Himalajach, matka, dr Czarnocka, znakomita narciarka, miała, jak uradzili z ojcem, urodzić Jacka na Mont Blanc, urodziła Go pod Mont Blanc, stąd jako miejsce urodzenia odnotowano Jackowi oficjalnie – Turyn. Jego brat też zginął w górach. Jacek po swoich przejściach uważał swe życie za prezent od losu.

Odszedł nie tylko geniusz konstrukcji komputerowych, ale i człowiek niezwykły, o fantastycznych możliwościach i nieprzeciętnej dzielności. Niestety, świadom, ile nie dano mu zrobić…

Stefan Bratkowski

Tematy do dyskusji: Stefan Bratkowski: Odszedł geniusz…

Data: 2010-02-23

Dodał: genshyk

Tytuł: Niech odezwą się ...

Niech odezwą się ludzie, którzy u niego pracowali. Odbrązowienie tej postaci nastąpi momentalnie.

Data: 2010-02-23

Dodał: narciarz2

Tytuł: Konstruktor czy przedsiebiorca?

Nie nalezy krytykowac zmarlego. Ponizsze uwagi to nie krytyka, tylko pytania. O Jacku Karpinskim krazyly legendy. Czytalem, ze byl trudny jako wspolpracownik i ze nie byl dobrym kierownikiem zespolu, co oczywiscie nie oznacza, ze nie byl genialnym informatykiem. Czytalem, ze K-202 nie mogl byc sprzedawany na Zachodzie tak, jak zostal zaprojektowany, bo naruszal patenty. Czytalem, ze po jego przeprojektowaniu tak, zeby nie naruszal patentow, powstala Mera-400. Nie wiem, czy to wszystko prawda. Dobrze byloby, gdyby powstala rzetelna ksiazka na temat "sprawy Karpinskiego", zeby sie wreszcie dowiedziec, jak to bylo naprawde.

Natomiast w komentarzu Pana Redaktora uderza mnie brak glebszej refleksji nad uwarunkowaniami systemowymi, ktore przeciez sa Panu doskonale znane. Po pierwsze, komputery maja zastosowania militarne. Minikomputer w owych czasach mial oczywiste konotacje, na przyklad do sterowania rakietami przeciwlotniczymi. Skonstruowanie takiego komputera akurat w Polsce troche mi przypomina proby osiagniecia syntezy termojadrowej przez Sylwestra Kaliskiego. Nie ten czas i nie to miejsce, gdzie takie badania mogly byc samodzielnie prowadzone. Byc moze zdanie "człowieka z centralnego aparatu partyjnego" nie swiadczylo o debilizmie, tylko o uwarunkowaniach geopolitycznych. Na ten temat Pan sie nie zajaknal ani slowem.

Poza tym nalezy odroznic konstrukcje od przedsiewziecia. Co innego prototyp, niewatpliwie genialny, co innego produkcja na mala skale, a co innego produkcja na skale swiatowa i eksport na rynki zachodnie. Tutaj mamy dwa aspekty. Po pierwsze, byloby dziwne, gdyby minikomputer wyprodukowany w Polsce mogl zalac rynki zachodnie, wlasnie ze wzgledu na zastosowania militarne takowego. Czy wyobraza sobie Pan Redaktor taka sytuacje, pamietajac, ze taka maszyna moglaby sterowac rakietami balistycznymi? A po drugie, jak chyba nie trzeba Panu przypominac, system socjalistyczny byl anty-przedsiebiorczy. Dlatego wlasnie w koncu upadl, a nie dlaczego innego. Niepowodzenie Karpinskiego jako ewentualnage kapitalisty na wielka skale wzielo sie stad, ze kapitalistyczne przedsiebiorstwo o zasiegu swiatowym nie moglo istniec w realnym socjalizmie. To sie stalo mozliwe dopiero, kiedy Polska zostala zreformowana w latach 90-tych.

Ja sam widzialem zarowno KAR-60 w Instytucie na Hozej, jak tez K-202 w osrodku informatycznym na tylach budynku Skladnicy Harcerskiej. Bylem pod wrazeniem. WIdzialem inne mniej znane przyklady polskiej technologii, jak na przyklad moduly CAMAC wyprodukowane w Polonie. Calkiem przyzwoite moduly. One tez nie staly sie szerzej znane w swiecie dokladnie z tego samego powodu, co K-202. Mianowicie, realny socjalizm nie byl wlasciwym otoczeniem dla przedsiebiorstw high-tech. One mogly egzystowac, ale nie mogly sie burzliwie rozwijac, jak to czynily ich zachodnie odpowiedniki.

Reasumujac, przydaloby sie mniej łzawych wspomnien, a wiecej refleksji nad owczesna rzeczywistoscia i uwarunkowaniami. To nie debilni decydenci z KC upupili Karpinskiego. To raczej owczesny system nie byl odpowiednim otoczeniem dla takich ludzi, jak on. I dlatego system w koncu zostal zreformowany. Na cale szczescie.

Data: 2010-02-22

Dodał: Gryf

Tytuł: Cześć Jego pamięci!!!

Wielki człowiek ,który był niszczony w PRL i III RP(PRL-bis).Pora wreszcie porównać model gospodarki "balcerowiczowskiej" do modelu Koreańskiego oczywiście Korei Południowej.Tylko jeden cytat:"Trzeba zaakceptować tę nieprzyjemną prawdę, że firmy zagraniczne nie są zainteresowane wdrażaniem nowych technologii w Polsce. Tylko wtedy nowa technologia będzie własnością i rzeczywiście wzbogaci kraj, kiedy będzie rozwijana przez polskie firmy w Polsce. Tylko duże i przodujące firmy będzie stać, aby rozwijać te technologie w kraju. W obecnych warunkach firmy te nie mają wystarczających funduszy na taką pracę i potrzebują umiejętnego wsparcia ze strony rządu ".Reszta w Magazynie Obywatel nr 1/2006 (27)
http://www.obywatel.org.pl/index.php?module=pagemaster&func=viewpub&tid=3&pid=855

Data: 2010-02-22

Dodał: Jurgi

Tytuł:

Czy dałoby radę odszukać i upowszechnić wspomniane teksty z „Życia i Nowoczesności”? Myślę, że warto, jest wiele osób interesujących się „retroinformatyką”. Jeszcze lepiej, gdyby dało sie też odszukać schematy K-202 i stworzyć emulator, lun nawet kopię tego komputera; dla wprawnego elektronika-amatora to przysłowiowy „pikuś”, jeśli dysponuje się pełnymi schematami.

Data: 2010-02-27

Dodał: domeni

Tytuł: Re:…

Emulator k-202 wlasnie powstaje - jest juz assembler/disassembler i emulacja . Niestety, chyba juz nikt nie posiada programow na k202 w wersji skompilowanej lub ich kodu zrodlowego, wiec testowanie jest bardzo utrudnione.

Data: 2010-12-05

Dodał: Ig

Tytuł: Re:Re:…

Jak zaawansowane są prace? Czy już powstał? Kto się tym zajmuje, gdzie i kiedy ten emulator będzie dostępny?
Pzdr.

Data: 2010-02-22

Dodał: gshegosh

Tytuł: Smutno się to czyta

Pomyśleć, gdzie nasz kraj by dzisiaj stał, gdyby dano takim ludziom nawet nie specjalną szansę, a po prostu spokój żeby mogli pracować.

Ale u nas do dziś ważniejsze są partie, układziki i afery :-(

Wyszukiwanie

Obiecujemy starać się spełniać to oto piękne wezwanie:

Panie zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu




Od redakcji 

Redakcja uprzejmie informuje, że wszystkie opublikowane w witrynie artykuły mogą być komentowane wyłącznie za zgodą Autora tekstu. Stosowny odnośnik do zbiorczej strony na korespondencję jest pod każdym artykułem, którego Autor nie życzy sobie komentarzy "pod spodem". Komentarze nie są cenzurowane merytorycznie, jednakże  sformułowania rasistowskie i antysemickie oraz wulgaryzmy i drastyczna "mowa nienawiści" są usuwane. Nie przyjmujemy komentarzy ani listów anonimowych (minimum jawności: podanie nazwiska i adresu piszącego do wyłącznej wiadomości redakcji). 

Osoby, pragnące na naszych łamach opublikować artykuł, proszone są o nadsyłanie dokumentów w postaci edytowalnej (czysty tekst lub dokumenty Worda albo OO) na adres studioopinii@gmail.com. Pod tym samym adresem prosimy kierować wszelkie uwagi o witrynie i listy do redakcji.

Informujemy uprzejmie, że ta witryna nie jest blogowiskiem, lecz redagowaną gazetą internetową.

Nieliczna redakcja zmuszona jest do wyboru licznie nadsyłanych tekstów i nie jest w stanie każdorazowo uzasadniać decyzję nie wykorzystania nadesłanej propozycji. Decyzja z praktycznych względów musi być ostateczna i nieodwołalna, dyskusji na ten temat nie zdołamy prowadzić.

Redakcja zastrzega sobie prawo zmian formalnych w zaakceptowanym do publikacji tekście, w szczególności dodania śródtytułów, zmiany tytułu, koniecznych zmian stylistycznych, gramatycznych i ortograficznych oraz doboru ilustracji – z braku czasu i mocy przerobowych - bez uzgadniania z Autorem. Redakcja zobowiązuje się nie wypaczać myśli Autora.

 

 

 

 

Ernest Skalski poleca swój esej

BIEDNI I BOGACI III RP

 

Nowa pozycja: esej Mirosław Malcharek: 

Apage, satanas

Z notatnika amatora-egzorcysty

Clip to Evernote